W poprzedniej lekcji sprawdziłeś, czy Google zna twoje strony. Teraz sprawdzimy coś, co jest częstszą przyczyną ciszy niż problemy techniczne: strona jest w indeksie, tylko napisana językiem, którym nikt nie szuka.
Po tej lekcji będziesz umiał zebrać listę słów, których naprawdę używają twoi klienci, sprawdzić, których z nich nie ma na twojej stronie, i odróżnić pytanie osoby gotowej kupić od pytania osoby, która dopiero szuka pomocy. Będziesz też wiedział, gdzie kończy się to, co zrobisz sam z przeglądarką, a zaczyna praca na płatnych narzędziach.
Firma i klient nazywają to samo inaczej
Firma pisze o sobie tak, jak mówi o sobie w ofercie dla kontrahenta: „kompleksowe rozwiązania z zakresu instalacji sanitarnych”. Klient w tej samej sprawie wpisuje „cieknie rura pod zlewem” albo „hydraulik Katowice niedziela”. To nie jest różnica stylu. To są dwa różne zbiory słów i tylko jeden z nich występuje w wyszukiwarce.
Ten rozjazd bierze się z czegoś zrozumiałego: znasz swoją branżę i nazywasz rzeczy poprawnie. Klient jej nie zna. Używa słów, które przyszły mu do głowy, gdy zobaczył problem.
Warto od razu rozdzielić dwa rodzaje pytań, bo wymagają zupełnie różnych stron:
- Pytanie kogoś, kto wie, czego chce. „Wymiana pieca gazowego cena”, „biuro rachunkowe Gliwice”. Taka osoba porównuje wykonawców. Trafia na stronę usługi i albo dzwoni, albo nie.
- Pytanie kogoś, kto ma problem. „Piec się nie zapala co robić”, „czy muszę mieć kasę fiskalną”. Ta osoba jeszcze nie szuka wykonawcy. Szuka odpowiedzi. Jeśli ją u ciebie znajdzie, przy następnym pytaniu zacznie od twojej strony.
Większość małych firm ma strony wyłącznie pod pierwszy rodzaj i dziwi się, że nikt nie wchodzi. Drugi rodzaj to zwykle kilkakrotnie więcej wyszukiwań, tylko rozproszonych na wiele pytań.
Skąd wziąć słowa klientów, nie zgadując
Cztery źródła. Żadne nie wymaga płatnego narzędzia, a pierwsze jest najlepsze i masz je tylko ty.
1. Twoja skrzynka i twój telefon
Przejrzyj ostatnie dwadzieścia zapytań, które do ciebie przyszły. Nie streszczaj ich. Wypisz dosłowne sformułowania, których użyli ludzie: „czy robicie też przeglądy”, „ile kosztuje taki audyt”, „czy dojedziecie do Tychów”. To jest język twojego rynku, zapisany przez twój rynek. Żadne narzędzie ci tego nie da, bo to są rozmowy, które odbyły się u ciebie.
2. Podpowiedzi wyszukiwarki
Wpisz nazwę swojej usługi i nie naciskaj enter. Lista, która się rozwinie, to realne zapytania innych ludzi. Dopisz spację i pojedynczą literę, potem kolejną, żeby zobaczyć więcej wariantów. Zapisuj to, co widzisz, nie to, co ci się wydaje sensowne.
3. Dół strony z wynikami i pytania pokrewne
Pod wynikami wyszukiwania jest sekcja z podobnymi wyszukiwaniami, a w środku wyników blok z pytaniami, które zadają inni. Oba są zbudowane z realnych zapytań i oba pokazują, czego ludzie szukają obok twojego tematu.
4. Opinie, twoje i konkurencji
W opiniach ludzie opisują, po co przyszli i co dostali, własnymi słowami. To samo źródło co skrzynka, tylko publiczne i dostępne także dla firm, które dopiero zaczynają.
Sprawdź, których z tych słów nie ma u ciebie
Masz listę. Teraz dwa pomiary, oba w przeglądarce.
- Czy fraza w ogóle występuje na stronie. Otwórz stronę usługi i poszukaj frazy przez
Ctrl+F. Brak trafienia oznacza, że strona nie mówi tym słowem ani razu. - Czy Google kojarzy tę frazę z twoim serwisem. Wpisz
site:twojadomena.pl fraza. Zobaczysz, którą stronę Google uważa za najbliższą temu zapytaniu. Pusty wynik znaczy, że żadnej.
Drugi pomiar bywa nieprzyjemny, bo często pokazuje stronę główną tam, gdzie spodziewałeś się strony usługi. To znaczy, że strony usługi albo nie ma, albo jest tak ogólna, że nie wygrywa z własną stroną główną. Tym zajmiemy się w następnej lekcji.
Jak wygląda dobrze, a jak źle
- Źle: „Świadczymy kompleksowe usługi w zakresie szeroko pojętej obsługi technicznej nieruchomości.” Nikt tak nie szuka. Zdanie nie zawiera ani jednego słowa, które klient wpisałby do wyszukiwarki.
- Dobrze: „Naprawiamy i wymieniamy piece gazowe w Katowicach i okolicy. Przyjeżdżamy tego samego dnia.” Nazwa usługi, miasto, warunek, który klient sprawdza.
- Też źle, choć wygląda inaczej: ta sama fraza powtórzona osiem razy w akapicie. To było skuteczne piętnaście lat temu i dziś działa przeciwko tobie. Wystarczy, że fraza jest w tytule, w pierwszym akapicie i pojawia się naturalnie w treści.
Jedna uwaga, którą łatwo przeoczyć: nie wolno wpisywać wszystkich zebranych fraz na jedną stronę. Strona, która próbuje odpowiedzieć na dziesięć różnych pytań, nie odpowiada dobrze na żadne. To jest temat całej lekcji trzeciej.
Granica: kiedy to nie jest już twoje zadanie
Wszystko powyżej robisz sam, w przeglądarce, w jedno popołudnie. Trzy rzeczy leżą już poza tym zasięgiem i nie warto ich udawać.
- Liczby przy frazach. Ile osób miesięcznie wpisuje daną frazę i jak trudno się na nią przebić - tego nie widać z przeglądarki. Pokazują to płatne narzędzia, a ich odczyt wymaga wprawy, bo wysoki wolumen często oznacza konkurencję, z którą mała firma nie wygra.
- Decyzja, które frazy zasługują na osobną stronę. Przy liście dziesięciu fraz poradzisz sobie sam. Przy trzydziestu potrzebna jest priorytetyzacja, w której trzeba zestawić popyt, konkurencję i wartość klienta z danej frazy.
- Branże, w których język klienta jest regulowany. Medycyna, prawo, finanse, ubezpieczenia. Tam nie wolno pisać po prostu „tak, jak szuka klient”, bo część sformułowań jest niedopuszczalna. To wymaga kogoś, kto zna i wyszukiwarkę, i przepisy branżowe.
Po czym poznasz, że to twój przypadek: masz listę dłuższą niż dwadzieścia fraz i nie potrafisz powiedzieć, od której zacząć. Albo dwie frazy wyglądają na to samo i nie umiesz rozstrzygnąć, czy to jedna strona, czy dwie. To jest dokładnie ten moment, w którym godzina rozmowy ze specjalistą oszczędza miesiąc pisania nie tych tekstów.
Ćwiczenie do lekcji 2
Zbuduj jedną listę. Będzie ci potrzebna w lekcjach 3 i 5, a w lekcji ósmej wróci jako materiał do podsumowania.
- Dziesięć dosłownych sformułowań z twojej skrzynki albo z rozmów telefonicznych. Cytaty, nie streszczenia.
- Do każdej z trzech najważniejszych usług: podpowiedzi wyszukiwarki, które zobaczyłeś, wpisując jej nazwę.
- Przy każdej frazie zaznacz, czy występuje na twojej stronie (
Ctrl+F) i czy Google kojarzy ją z twoim serwisem (site:). - Wypisz osobno trzy frazy, które klienci wyraźnie stosują, a których nie ma nigdzie u ciebie. To materiał na kolejne lekcje.
Arkusz do tej lekcji ma gotową tabelę na te cztery kolumny i listę miejsc, w których szukać sformułowań klientów, gdy firma jest nowa i nie ma jeszcze skrzynki pełnej pytań.
Pobierz arkusz do tej lekcji
Podaj adres e-mail, a wyślemy arkusz w załączniku. Zapisujemy wyłącznie adres, możesz się wypisać w każdej chwili odpowiadając na wiadomość.