Ta lekcja odpowiada na jedno pytanie: czy strony twojej firmy w ogóle są w indeksie Google. Jeśli nie są, cała dalsza praca nad treścią, tytułami i linkami nie ma znaczenia, bo dotyczy czegoś, czego wyszukiwarka nie widzi. Dlatego to jest lekcja pierwsza, a nie techniczna ciekawostka na koniec.
Po tej lekcji będziesz umiał sprawdzić w kilkanaście minut, ile stron twojego serwisu Google zna, rozpoznać trzy najczęstsze przyczyny nieobecności w indeksie i naprawić dwie z nich samodzielnie. Będziesz też wiedział, po czym poznać, że twój przypadek wymaga programisty. To druga połowa tej lekcji i traktuję ją równie poważnie jak pierwszą.
Indeks to nie to samo co internet
Google nie przegląda internetu w chwili, gdy ktoś wpisuje zapytanie. Przegląda własną kopię, czyli indeks. Strona, która do tej kopii nie trafiła, nie może się pojawić w wynikach, choćby działała bez zarzutu i ładnie wyglądała.
Do indeksu prowadzą dwa osobne kroki i warto je rozdzielić, bo mylenie ich jest źródłem większości błędnych napraw:
- Pobranie. Robot wchodzi na adres i ściąga jego zawartość.
- Indeksacja. Google decyduje, czy dodać tę zawartość do swojej kopii.
Te dwa kroki są niezależne. Strona może zostać pobrana i mimo to nie trafić do indeksu. Może też być zablokowana przed pobraniem, a jej sam adres i tak będzie wisiał w wynikach, bez opisu. Wrócimy do tego za chwilę, bo to jest pułapka, w którą wpada najwięcej osób próbujących naprawić sprawę samodzielnie.
Sprawdź to u siebie
Trzy pomiary. Nie potrzebujesz do nich żadnego konta ani narzędzia, wystarczy przeglądarka.
1. Ile stron Google zna
Wpisz w wyszukiwarkę site:twojadomena.pl, podstawiając swój adres, bez https i bez ukośnika na końcu. Zobaczysz strony z tej domeny, które Google ma u siebie.
Liczba wyników podana nad listą jest szacunkiem, nie licznikiem. Nie porównuj jej ze swoim stanem co do jednej strony. Interesuje cię rząd wielkości: czy to mniej więcej tyle, ile masz stron, czy dziesięć razy mniej.
2. Czy Google zna te trzy strony, na których ci zależy
Wybierz trzy adresy, które zarabiają: stronę główną, stronę najważniejszej usługi i stronę kontaktu. Sprawdź każdy osobno, na przykład site:twojadomena.pl/oferta/naprawa-kotlow/. Pusty wynik oznacza, że tej konkretnej strony Google nie zna.
Ten pomiar jest ważniejszy od poprzedniego. Serwis, w którym w indeksie jest sto wpisów blogowych i nie ma strony usługi, wygląda w statystykach dobrze, a sprzedaje zero.
3. Czy sam nie prosisz Google, żeby sobie poszedł
Otwórz w przeglądarce twojadomena.pl/robots.txt. To zwykły plik tekstowy, który mówi robotom, czego nie pobierać. Szukasz w nim jednej linijki: Disallow: /. Sam ukośnik oznacza „nie pobieraj niczego”.
Jak wygląda dobrze, a jak źle
- Wynik zbliżony do liczby twoich stron. Dobrze. Indeksacja nie jest twoim problemem, przechodź do lekcji drugiej.
- Kilka wyników przy kilkudziesięciu stronach. Serwis jest w indeksie szczątkowo. Najczęściej dlatego, że część stron nie ma do siebie żadnego linku.
- Zero wyników. Nic nie jest w indeksie. Zwykle jedna przyczyna obejmująca cały serwis, i zwykle taka, którą wyłączysz sam.
- Adres jest, ale zamiast opisu widnieje informacja, że opis nie jest dostępny. To jest odwrotny problem, niż się wydaje: Google zna adres, ale nie mógł pobrać treści. Naprawa polega na odblokowaniu pobierania, nie na proszeniu o indeksację.
Trzy przyczyny, które naprawisz sam
Włączona prośba o nieindeksowanie
WordPress ma ustawienie, które prosi wyszukiwarki, żeby nie indeksowały witryny. Włącza się je na czas budowy strony i bardzo często nikt go potem nie wyłącza. To jest najczęstsza przyczyna wyniku „zero” i najtańsza w naprawie, bo to jedno pole.
Warto wiedzieć, co to pole naprawdę robi, bo skutek jest podwójny: dokłada do stron dyrektywę noindex oraz wpisuje Disallow: / do pliku robots.txt. Dlatego po jego wyłączeniu zmienia się także zawartość pliku z pomiaru trzeciego. Jeśli widziałeś tam Disallow: /, sprawdź to ustawienie, zanim zaczniesz szukać winy w samym pliku.
Blokada w robots.txt
Drugie źródło tej samej linijki to plik wgrany ręcznie, zwykle przez osobę, która stawiała stronę. Bywa też blokada węższa, obejmująca jeden katalog, na przykład Disallow: /oferta/. Efekt jest ten sam, tylko na mniejszym obszarze, i dlatego trudniej go zauważyć.
Tu jest pułapka, przez którą ludzie pogarszają swoją sytuację. Blokada pobierania nie usuwa strony z indeksu. Jeżeli chcesz coś z indeksu wyrzucić i w tym celu zablokujesz pobieranie, osiągniesz skutek odwrotny: Google nie pobierze strony, więc nie przeczyta prośby o usunięcie, a adres zostanie w wynikach jako goła pozycja bez opisu. Kolejność jest zawsze taka sama: najpierw odblokuj pobieranie, potem poproś o wyindeksowanie. Nigdy odwrotnie.
Strona, do której nic nie prowadzi
Jeżeli pomiar drugi pokazał, że brakuje pojedynczych stron, a nie całego serwisu, najczęstszą przyczyną jest brak linków. Strona powstała pod kampanię albo pod jedną rozmowę z klientem, ma adres, ale nie ma jej w menu, w stopce ani w żadnym innym miejscu serwisu. Robot dociera do stron, chodząc po linkach, więc do takiej nie dociera.
Naprawa jest nudna i skuteczna: dodaj do niej link z miejsca, które ma sens dla czytelnika. Z menu, ze strony nadrzędnej albo z listy usług. To nie jest sztuczka pod wyszukiwarkę, tylko usunięcie strony, o której zapomniałeś także ty.
Granica: kiedy to nie jest już twoje zadanie
Jest jeden test, który rozstrzyga to szybciej niż wszystko inne. Otwórz stronę, która nie chce się zaindeksować, i wyświetl jej kod źródłowy (w większości przeglądarek Ctrl+U). Potem poszukaj w tym kodzie (Ctrl+F) dowolnego zdania, które widzisz na ekranie.
- Znajdujesz to zdanie. Treść jest w kodzie, więc problemem nie jest sposób budowy strony. Zostają przyczyny z poprzedniej sekcji.
- Nie znajdujesz, a kod to głównie odwołania do skryptów. Stronę rysuje JavaScript dopiero w przeglądarce. Google sobie z tym czasem radzi, ale nie zawsze i nie od razu. To jest zadanie dla programisty i nie ma sensownego sposobu, żebyś rozwiązał je z panelu.
Trzech innych rzeczy nie ruszałbym na twoim miejscu samodzielnie, bo każda z nich potrafi wyłączyć cały serwis z wyników na tygodnie:
- Serwer odpowiada robotowi inaczej niż tobie. Zabezpieczenie hostingu albo firewall blokuje ruch, który wygląda mu na automat, i przy okazji blokuje Googlebota. Ty widzisz stronę normalnie, więc z przeglądarki nie da się tego zobaczyć.
- Serwis po zmianie adresów albo po przeprowadzce z innej domeny, w którym stare adresy nie mają przekierowań. Naprawa polega na mapowaniu adres po adresie i pomyłka kosztuje więcej niż zaniechanie.
- Strona bywa nieosiągalna. Jeżeli serwer regularnie się zatyka, robot ogranicza pobieranie sam z siebie. To problem hostingu, nie treści.
Po czym poznasz, że to twój przypadek: zrobiłeś naprawy z poprzedniej sekcji, minęły dwa do trzech tygodni, a pomiar pierwszy i drugi wyglądają tak samo jak przedtem. Wtedy przyczyna leży po stronie serwera albo kodu i dalsze grzebanie w ustawieniach jest stratą czasu. Idź z tym do programisty albo do specjalisty i pokaż mu wyniki swoich trzech pomiarów. To skraca jego pracę o pierwszą godzinę.
Ćwiczenie do lekcji 1
Zapisz cztery rzeczy. Będą ci potrzebne w lekcji ósmej, w której zbierzemy listę tego, co zrobiłeś, i tego, co świadomie odłożyłeś.
- Ile stron ma twój serwis według ciebie. Policz z menu i z mapy strony, nie z pamięci.
- Ile pokazuje
site:twojadomena.pl. - Które z trzech kluczowych adresów Google zna, a których nie.
- Co jest w twoim
robots.txt. Skopiuj zawartość w całości, jest krótka.
Jeżeli pomiar pokazał kłopot, zrób naprawę zanim przejdziesz dalej i zapisz datę. Indeksacja nie dzieje się natychmiast, więc wynik zobaczysz dopiero po kilku dniach, już w trakcie kolejnych lekcji.
Search Console pokazuje to samo dokładniej niż operator site:, bo podaje powód, dla którego konkretna strona nie trafiła do indeksu. Kliknięcia w narzędziach zmieniają się częściej niż zasady, dlatego procedury krok po kroku trzymam w arkuszu do tej lekcji, a nie w jej treści.
Pobierz arkusz do tej lekcji
Podaj adres e-mail, a wyślemy arkusz w załączniku. Zapisujemy wyłącznie adres, możesz się wypisać w każdej chwili odpowiadając na wiadomość.